Zbigniew Lew-Starowicz: Polakom brakuje czasu na seks
Mężczyźni są słabszą płcią – twierdzi seksuolog Zbigniew Lew-Starowicz, z którym rozmawiamy o sile kobiet i korzyściach płynących z uprawiania seksu do późnej starości. Seksuolog mówi też o konsekwencjach bycia singlem i rozgrzeszaniu się po zdradzie.
![]() |
|
![]() |
|
Brakuje nam czasu. Na seks trzeba mieć czas, a młodzi ludzie często są zaabsorbowani...
Źródło: PantherMedia |
Po lekturze pana najnowszej książki “O kobiecie” można dojść do wniosku, że określenie “słaba płeć” odnosi się do mężczyzn, a nie do kobiet.
Zbigniew Lew-Starowicz: Myślę, że określenie “słaba płeć” identyfikowane z kobietą odnosi się przede wszystkim do przeszłości, kiedy płeć postrzegano w kategoriach siły fizycznej. Określenie to oznaczało kogoś po prostu słabszego fizycznie. Pod względem emocjonalnym pojawiło się ono znacznie później. Miało związek m.in. z zespołem napięcia przedmiesiączkowego, płaczem, miesiączką – tak powstały stereotypy słabej płci. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę takie kategorie, jak: odporność psychiczna, odporność na ból, umiejętność radzenia sobie z wielkim stresem – to kobiety są zdecydowanie silniejsze. Potrafią walczyć o przetrwanie, a słabszą płcią okazują się mężczyźni.
Czego nam brakuje? Ułańskiej fantazji w łóżku?
Brakuje nam czasu. Na seks trzeba mieć czas, a młodzi ludzie często są zaabsorbowani: studia, praca, kursy, ciągłe podnoszenie swych kwalifikacji. Kto ma czas fantazjować?
Mówi pan o młodym pokoleniu Polaków, ale dla wielu życie zaczyna się po pięćdziesiątce. Czy życie erotyczne również?
Sprawa wieku w obszarze aktywności seksualnej znacznie się przesunęła. Ludzie dziś współżyją do późnego wieku. W przypadku mężczyzn dodatkowo nastąpiła jeszcze rewolucja w postaci viagry. Teraz mężczyzna idzie z receptą do apteki i niezależnie od tego, czy ma lat 60, 80 czy nawet 90, ciągle może być seksualnie sprawny. A dla męskiej świadomości jest niesamowitą rzeczą nawet sama myśl, że jeszcze może.
Kobiety tego komfortu psychicznego nie mają.
Na razie…
Czy to oznacza, że kiedyś powstanie viagra dla kobiet?
Amerykanie zastopowali rejestrację leku, który nazywa się Flibanserin. W badaniach klinicznych lek wypadał dobrze – wpływał na wzrost pożądania i podniecenia u kobiet. Działał na poziomie centralnym, mózgowym. Oddziaływał na neuroprzekaźniki, które wiążą się z seksem.
W swej najnowszej książce wspomina pan, że kobiety mają 235 powodów do zdrady, a mężczyźni jedynie 40. Ale to przecież panowie częściej robią skok w bok. Dlaczego?
Statystycznie tak, a wynika to z faktu, że społeczne procesy hamujące są częściej spotykane u kobiet. Poza tym kobiety zdają sobie sprawę z konsekwencji zdrady, które w ich wypadku mogą być większe – takie jak ciąża. Dla kobiety seks często łączy się z uczuciem. Pani kalkuluje: co z dziećmi, rodziną, przecież to jest dobry ojciec, a co będzie, jeśli się zakocha i to wszystko straci – to hamuje zdradę.
Dla mężczyzny przysłowiowy skok w bok, jest pozbawiony więzi emocjonalnej, jest jedynie przygodą. Oczywiście zdrada ciągle pozostaje zdradą, czego nie rozgrzeszam. Chociaż można spotkać kobiety, które podobnie jak mężczyźni traktują zdradę w kategoriach seks dla seksu. Dla nich to przyjemność zmysłowa, z której również chętnie korzystają.
Czy to prawda, że to mężczyźni gorzej znoszą zdradę?
Tak, bo to mężczyźni mają skłonności do idealizowania kobiet. Obraz tego wspaniałego anioła, kobiety pięknej, mądrej i idealnej sypie się w chwili zdrady. Wali się wtedy cały męski świat.
Poza tym kobiety mają łatwość usprawiedliwiania swoich skoków w bok.
Zgadza się. Istnieje chroniący psychikę mechanizm obronny. Kobieta zarzeka się, że to okoliczności od niej niezależne popchnęły ją do zdrady.
Koniec instytucji matki-Polki?
Czasy się zmieniły. Matka-Polka była instytucją, która powstała w czasach rozbiorów. Ona ratowała polskość. Mężczyzna brał udział w powstaniu albo był na zesłaniu i wtedy często to kobiety prowadziły całe gospodarstwa. Matka-Polka była ostoją polskości i przetrwania. Teraz jesteśmy w Unii Europejskiej i zmienił się model kariery zawodowej. Kobiety chcą być aktywne zawodowo i robić kariery. A przecież to zajmuje kilka długich lat. Dopiero około 30. roku życia kobieta rozkręca się zawodowo, a w takiej sytuacji posiadanie dziecka i rodziny oznacza koniec kariery.
Mamy za to singielki…
Singielka raczej nie żyje w celibacie. Wchodzi w związki, które z założenia nie przeszkadzają jej w realizowaniu kariery. Podejmuje racjonalne decyzje i wybiera takich partnerów, którzy myślą podobnie jak ona, albo angażuje się w przygodne romanse.
A gdy się zakocha?
Nawet gdy się zakocha, to wtedy też kalkuluje. Znam przypadki zakochanych kobiet, które zrezygnowały ze związku. Są też takie, które pozostają w nim, jednak odwlekają moment jego przeobrażenia w rodzinę. Dotyczy to szczególnie słynnego 35. roku życia, który jest traktowany jako bariera dla posiadania dzieci. Dzieci też często są efektem skrupulatnych kalkulacji…
Tacierzyństwo jest sexi?
To wszystko zależy od tego, jak mężczyźni się czują i jaka jest ich rola w domu. Jeśli on poświęca się wychowaniu dziecka z własnej woli, jest darzony szacunkiem przez swoją partnerkę, to z seksem w takich związkach nie powinno być problemu. Gorzej, jeśli to tacierzyństwo jest wymuszone, bo mężczyzna jest bezrobotny. To może go upokarzać.
A czy istnieje złoty środek na poprawę komunikacji damsko-męskiej. Kiedy Mars i Wenus wreszcie się dogadają?
Wyobrażałem sobie kiedyś, na razie mówimy o utopii, taką edukację seksualną w szkołach, gdzie właśnie o tym będzie mowa. Osoby, które zaczną wchodzić w związki, będą wiedziały, na czym polega inność płci, inność i specyfika komunikacji. Uczcie się siebie, poznawajcie specyfikę inności płci – oto moja rada.
Zobacz też
Brak powiązanych artykułów


































