Seks z procentami

Anna Pawłowska | 10.12.2010
Dodaj swój komentarz Liczba opinii: 3

Lampka wina na rozluźnienie? To może być początek gorącego wieczoru. Ale już kilka głębszych to recepta na erotyczną katastrofę.

Seks, o którym wolałabym nie pamiętać? To pytanie, które rozrusza każdy babski wieczór. Wśród barwnych opowieści nie brak tych związanych z alkoholem. Najniewinniejsze wspomnienie to namiętny kochanek, który… zasnął po nadmiarze wina, zanim do czegokolwiek doszło. O ile ta historyjka po pewnym czasie już tylko bawi to obudzenie się obok mężczyzny, którego imienia się nie pamięta jest już mniej humorystyczne. Szczególnie, że niejednej z kobiet w chwilach poalkoholowych uniesień zdarzyło się zapomnieć o zabezpieczeniu. Mimo to wciąż chętnie zaczynamy randkę od kilku drinków, a na romantyczny wieczór kupujemy butelkę wina. Czy to dobry pomysł?

Afrodyzjaki wysokoprocentowe

Alkohol w małych ilościach rzeczywiście może działać pobudzająco. Uwaga: małe ilości to jeden, maksymalnie dwa kieliszki. – Alkohol sprawia, że czujemy się szczęśliwsi, łatwiej nawiązujemy kontakty z ludźmi, mamy mniejsze zahamowania podczas wyrażania swoich myśli – tłumaczy seksuolog Anna Sasin. Jedna lampka wina sprawi, że naczynia krwionośne rozszerzają się, skóra staje się wrażliwsza na bodźce. Po niewielkiej ilości alkoholu zwiększa się też ukrwienie okolic intymnych. A to oznacza szybszy i intensywniejszy orgazm. Za silnie działający afrodyzjak uchodzi szampan – ten prawdziwy, z którym popularne wina musujące mają niewiele wspólnego. Odpowiednio schłodzony musuje delikatnie na języku, szybko wprawia w dobry nastrój. Najlepszy duet tworzy z ostrygami i innymi owocami morza.

Trunek starannie dobrany

Dlaczego to właśnie szampan i wino kojarzą się z romantycznymi uniesieniami? To właśnie te trunki najlepiej wpływają na organizm i wywołują najmniej nieprzyjemnych skutków. Oczywiście, jeśli pijemy je w rozsądnych ilościach. Najmniej godne polecenia jest piwo, które zdecydowanie powinno pozostać napojem na męskie wieczory spędzane przy transmisjach sportowych. Wywołuje senność i skłania raczej do odpoczynku na kanapie niż do miłosnych igraszek. Co więcej, piwo w większych ilościach powoduje też spadek poziomu testosteronu. Planując gorącą noc, lepiej zrezygnować też z mocnych alkoholi. Wódka, szczególnie w połączeniu z napojami gazowanymi szybko uderza do głowy, może powodować rozdrażnienie i skłonność do agresji. Podobne efekty dają popularne butelkowane drinki. Lepiej jednak pozostać przy tradycyjnym szampanie…

Mamy problem!

O ile kobietom alkohol może pomóc w rozluźnieniu się i pozbyciu zahamowań, na mężczyzn wpływa znacznie gorzej. Pierwsza romantyczna kolacja z butelką wina może zakończyć się namiętnym seksem.  – Alkohol może zwiększać nasze możliwości w łóżku, zmniejszając wrażliwość układu nerwowego. Jednak zbyt wiele alkoholu działa tak odprężająco, że mięśnie tracą sprawność i mogą się pojawić kłopoty z erekcją – mówi Anna Sasin. Zwykle pierwsze problemy ze wzwodem pojawiają się właśnie po nadmiarze trunków. Efekt? Stres i kompleksy sprawiające, że przed kolejną próbą mężczyzna znów sięga po alkohol i… kolejne fiasko.

Jednak to nie okazjonalne picie jest największym wrogiem męskiej seksualności. Jeszcze groźniejsze jest częste sięganie po alkohol: jedno – dwa piwa codziennie to recepta na problemy z potencją. Zdaniem seksuologów aż połowa alkoholików cierpi na impotencję! Zamiłowanie do napojów wyskokowych często objawia się też problemami z erekcją w dojrzałym wieku.

Zobacz też

Brak powiązanych artykułów

Aby komentować artykuły musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się teraz.