Panowie coraz częściej poddają się operacjom plastycznym

PAP Life | 25.03.2011
Dodaj swój komentarz Liczba opinii: 0

Coraz więcej mężczyzn poprawia urodę przy pomocy chirurgów plastycznych. Najczęściej decydują się na korektę kształtu nosa, powiek i liposukcję. Pod nóż idą przeważnie młodzi duchem przedstawiciele pokolenia powojennego, którzy wchodzą w emerytalny wiek.

Jak informuje Amerykańskie Stowarzyszenie Chirurgów Plastyków (ASPS), w minionym roku najpopularniejszym wśród Amerykanów (- męskiej części populacji) zabiegiem chirurgii kosmetycznej była zmiana kształtu nosa, na którą zdecydowało się aż 64 tys. panów. Nieco mniej, bo 31 tys. mężczyzn, wykonało korektę opadających powiek i liposukcję (24 tys.). Do często wybieranych interwencji należała też operacja zmniejszenia męskich piersi (18 tys.) i przeszczep włosów (13 tys.).

Wśród zabiegów minimalnie inwazyjnych największym powodzeniem cieszył się botoks (337 tys. zabiegów), laserowe usuwanie owłosienia (165 tys.) i mikrodermabrazja (158 tys.) – jedna z metod mechanicznego złuszczania skóry. Panowie nie unikali również chemicznego peelingu (90 tys.) czy zabiegu wypełniania tkanek miękkich (78 tys.), który pozwala wygładzić zmarszczki, powiększyć usta, wypełnić zapadłe policzki czy zatuszować blizny.

Środowisko amerykańskich chirurgów obserwuje wyraźny wzrost zainteresowania niektórymi zabiegami. Bo choć w 2010 r. na mężczyznach wykonano zaledwie około dwóch procent więcej operacji plastycznych niż rok wcześniej, to “popyt” na sam lifting twarzy wzrósł aż o 14 proc. Zwiększyła się też popularność zabiegu poprawiania kształtu uszu (o 11 proc.), zabiegów wypełniania tkanek miękkich (10 proc. więcej chętnych) czy botoksu (9 proc.). Większy jest ruch w gabinetach wykonujących liposukcję, zabiegi zmniejszania piersi u mężczyzn czy korektę powiek.

W minionym roku amerykańscy mężczyźni przeszli w sumie ponad 1,1 mln rozmaitych zabiegów chirurgii kosmetycznej. Dużą grupą odbiorców jest powojenne pokolenie mężczyzn, którzy “właśnie teraz dojrzeli do operacji plastycznych” – uważa przewodniczący ASPS Phillip Haeck. – Zabiegi wymagające minimalnej inwazji, takie jak botoks czy wypełnianie tkanek miękkich, mają ograniczoną skuteczność. W pewnym momencie upływ czasu i grawitacja dają o sobie znać. Wtedy niezbędne stają się zabiegi, które uniosą skórę. Tylko one pozwalają wyraźnie poprawić wygląd – przekonuje.

Jednocześnie panowie są coraz bardziej otwarci na możliwości, jakie daje medycyna – zauważają chirurdzy plastyczni. – Ludzie sądzą, że pod nóż idą celebryci i inne osobistości – mówi członek ASPS, chirurg z Waszyngtonu, Stephen Baker. – Tymczasem moi pacjenci to przeciętni mężczyźni, którzy chcą wyglądać tak samo dobrze, jak dobrze się czują. Większość z nich to faceci dość męscy, typ, jakiego nie podejrzewamy o operację plastyczną.

Przeciętny pacjent Bakera to 57-letni “Joe” właśnie przeszedł lifting twarzy i korektę opadających powiek. – Czuję się młodo. Sporo ćwiczyłem, byłem aktywny i chciałem wyglądać tak, jak się czuję – wyznaje “Joe”. W podjęciu decyzji o operacji wsparła go 52-letnia partnerka.

Panowie coraz częściej idą pod nóż

Zobacz też

Brak powiązanych artykułów

Aby komentować artykuły musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się teraz.