Kosmetyki jak za dawnych lat

Anna Pawłowska | 16.02.2011
Dodaj swój komentarz Liczba opinii: 1

Niepozorne witryny, staromodne szyldy z prostymi napisami: kosmetyki, perfumeria, drogeria. Albo inaczej: duża hala z logo Społem, za ladą ekspedientka w zielonym fartuchu.  Czy warto zaglądać do starych perfumerii?

Pamiętacie jeszcze kosmetyki, jakie podkradałyście mamom? Niewiele Polek zaczynało przygodę z makijażem od Diora i Chanel. Dzisiejsze trzydziestoparolatki uczyły się tuszowania rzęs maskarą Celii,  a nastoletni trądzik przykrywały pudrem Yardleya. Przed randką – obowiązkowa kropelka perfum Być może… Legenda mówi, że miały zastępować Polkom niedostępne wówczas Chanel No.5. I choć „Piątkę” kupimy dziś bez problemu, dawne kosmetyki wciąż mają swoje wielbicielki.

W starym stylu

- Po perfumy przychodzą głównie starsze panie – opowiada właścicielka perfumerii na warszawskim Żoliborzu, prezentując buteleczkę Być może. – Kiedyś to były jedne z nielicznych dostępnych perfum. Niektórym kobietom trudno się przestawić. – wyjaśnia. Dla emerytek znaczenie ma też na pewno cena. Perfumy Być może kosztują niecałe 10 zł. Jak pachną? Są ciężkie, intensywne. Niestety, zapach ulatnia się ze skóry bardzo szybko. Miłośniczki retro zapachów znajdą w małych perfumeriach też kultową Panią Walewską w charakterystycznym, granatowym opakowaniu. W sprzedaży jest również krem tej firmy. Co jeszcze znajdziemy za ladą?

Prosto z Pewexu

Być może i Pani Walewska były codziennymi kosmetykami Polek. Tak samo jak kremy Urody (seria “Kwiaty polskie”) czy tłusty Krem żółwiowy Izisu. Po prawdziwie luksusy zaglądało się do Pewexu. – W Pewexie można było kupić perfumy Kobako i Marvelle – wymienia ekspedientka w perfumerii. Dzisiaj kosztują niewiele. Za to są równie niedostępne. Na pewno nie znajdziesz ich w żadnej sieciowej drogerii. W sieciówkach nie wyszperasz też poszukiwanych przez miłośniczki oryginalnych kosmetyków pomadek Celii. Co w nich takiego wyjątkowego? Intrygujące barwy: zieleń, błękit, szary czy żółty utleniają się na ustach, pokrywając wargi różnymi odcieniami różu. Czyż nie jest to gadżet godny kosmetyczki niejednej trendsetterki?

Słodkie lata dziewięćdziesiąte

Czym pachniały szkolne korytarze na początku lat dziewięćdziesiątych? Oczywiście, dezodorantem Impuls, obowiązkowym kosmetykiem każdej dziewczynki. Rzecz jasna, największą popularnością cieszył się Impuls Spice, reklamowany przez słynne Spicetki. Kto marzy o sentymentalnym powrocie do tamtych lat, powinien poszukać w perfumeriach Społem (np. Hala Marymoncka, Dom Handlowy „Merkury”) i osiedlowych drogeriach. Znajdziecie tam też inny hit: perfumy Exclamation, ze słynnym wykrzyknikiem i popularny w tamtych latach dezodorant Extase.

Retroseksualny?

Mężczyzna metroseksualny odchodzi w przeszłość, witamy retroseksualnego – głoszą znawcy trendów. Jeśli to prawda, to mężczyźni, którzy chcą być modni, powinni zajrzeć do osiedlowej perfumerii. Żadnych delikatnych zapachów, uniseksu, czy kwiatowych nut. Nazwa mówi sama za siebie: Brutal. To woda po goleniu, jakiej używali ojcowie dzisiejszych trzydziestolatków. Do wyboru mieli też wodę Wars. Rzecz jasna, mężczyzna retroseksualny goli się też w stylu retro. nie używa pianki, pieczołowicie nakłada pędzlem na skórę krem do golenia (oczywiście – Wars). Miłośnicy retro luksusu mogą sięgnąć po produkt z nieco wyższej półki.  W drogeriach znajdziemy wodę Old Spice – niegdyś obowiązkowy prezent gwiazdkowy. Na półkach stoi też Denim, woda po goleniu, której reklama śniła się dorastającym chłopcom po nocach: dłoń kobiety z długimi, intensywnie czerwonymi paznokciami wślizguje się pod dżinsową koszulę mężczyzny. Kto w wieku nastoletnim marzył, by być mężczyzną, któremu – jak głosił reklamowy slogan Denim – wszystko przychodzi bez trudu, może dziś spełnić to marzenie. Za niespełna 20 zł. Warto zaglądać do starych perfumerii?

Zobacz też

Brak powiązanych artykułów

Aby komentować artykuły musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się teraz.

(1) Komentarze - Kosmetyki jak za dawnych lat
  • Warto zaglądać, bo jest tam "mydło i powidło", ale nie koniecznie po Walewską lub Brutala ;)