Joanna Przetakiewicz: La Mania jest jak najmłodsze dziecko

PAP Life | 19.05.2011
Dodaj swój komentarz Liczba opinii: 0

Dom mody “La Mania” szturmem zdobył polski rynek mody i serca celebrytek. O nagłym sukcesie i ciężkiej pracy opowiada Joanna Przetakiewicz – właścicielka marki, bizneswoman, partnerka Jana Kulczyka.

Razem z Maciejem Zieniem podzieliliście rynek. Jeśli gwiazda nie założyła Zienia, to prawdopodobnie ma na sobie La Manię…

Joanna Przetakiewicz: Maciek jest od wielu lat moim kolegą. Życzę mu jak najlepiej. Jeżeli konkurujemy, to w bardzo zdrowy sposób. Nie zazdrościmy sobie, nie kopiemy pod sobą dołków. Cieszę się bardzo z każdej jego nowej kolekcji i wiem, że on z mojej również.

A jak podobała ci się ostatnia kolekcja Macieja – 180 stopni?

Bardzo. Ale, gdy przeczytałam jej tytuł na zaproszeniu, to bałam się jednej rzeczy. 180 stopni kojarzy się z drastyczną zmianą. Tymczasem – na szczęście – ona nie nastąpiła, bo Maciek jest świetnym, bardzo zdolnym i kreatywnym projektantem. A szczególnie widać to w jego eterycznych, wieczorowych sukniach. Dużo takich klasyków można było na tym pokazie zobaczyć.

Jak rozwija się teraz La Mania?

Marka rozwija się bardzo szybko. Sama jestem zaskoczona. Ale jest to okupione olbrzymią pracą. Na pewno będę robiła wszystko, żeby była to pierwsza polska marka pret-a-porter na rynku polskim.

Czy to już pracoholizm?

Gdy siedzimy z Magdą (Magdalena Butrym, główna projektantka La Mania – przyp.red.) nad kolekcją, rzeczywiście nigdy nie zauważamy upływających godzin i nie czujemy zmęczenia. W tej chwili jestem bardzo skupiona na pracy nad La Manią. Moim priorytetem są zawsze najbliżsi, ale później jest La Mania. Tak jakby dołączyła do rodziny jako najmłodsze dziecko.

A skąd czerpiecie inspiracje?

Zewsząd. Wystarczy pójść na wspaniałą wystawę sztuki, obserwować ludzi, miejsca, ulice, architekturę, kolory i naturę.

Zobacz też

Brak powiązanych artykułów

Aby komentować artykuły musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się teraz.