Goń „zająca”przez 42 km

szyp/Życie Warszawy | 24.09.2011
Dodaj swój komentarz Liczba opinii: 1

W niedzielę prawie 5 tys. biegaczy wystartuje w Maratonie Warszawskim. Zachętą dla zawodowców będzie volvo XC60. Pozostałym w osiągnięciu mety pomogą pacemakerzy.

trzy dni, już wiadomo, że tegoroczna edycja Maratonu Warszawskiego będzie niezwykła. Inna trasa (m.in. po raz pierwszy wytyczona przez Łazienki), rekordowe zainteresowanie (jest już potwierdzone uczestnictwo 4,5 tys. biegaczy), a oprócz tego dodatkowy bieg z Olimpijczykami (na dystansie 8 km). Do tego, jak co roku, tempo nadawać będą pacemakerzy, czyli z polska „zające”.

W tym roku pobiegnie ich 14, każdy w z góry założonym tempie określonym przez czas, po jakim miną linię mety (3 godziny, 3:10, 3:15, 3:20, 3:30, 3:45, 4:00, 4:15, 4:30 i 4:45). Jak wybrać swojego „zająca”? – Każdy biegacz powinien znać swoje możliwości, ale jeśli ktoś bierze udział w maratonie pierwszy raz, może posłużyć się niezawodnym wzorem – wyjaśnia Michał Łubian, który poprowadzi biegaczy na czas. Radzi, by pomnożyć swój czas uzyskany w ostatnim półmaratonie (nikt nie porywa się od razu na  maraton) przez 2,11 oraz dodać 10 minut na debiut. Wówczas wyjdzie nam, w jakim czasie realnie możemy przebiec 42,2 km.

W sobotę o godz. 17,30 w Centrum Olimpijskim, gdzie w tym roku zorganizowano biuro zawodów, odbędzie się spotkanie z pacemakerami, którzy będą udzielać praktycznych rad i wskazówek. Kto nie przyjdzie, nie powinien mieć trudu z rozpoznaniem „zająca”. – Łatwo można nas poznać po czasie napisanym na plecach oraz na tabliczce na bambusowym kijku i  przywiązanych balonikach z helem – uspokaja Łubian.

Pacemaker ma niełatwe zadanie – nie tylko musi biec równym tempem, ale także umieć zabawić biegaczy. – Opowiada się więc różne historie, dowcipy, zagaduje się, a od 35. kilometra trzeba intensywniej motywować – opowiada „zając”. Co ciekawe, mimo iż za  jego plecami biegnie na początku kilkaset osób, to linie mety przekracza sam. – Jedni nie są w stanie wytrzymać tempa i zostają w tyle, a tych, którzy mają siły, na ostatnich kilometrach wyganiam do przodu, by „urwali” jeszcze minutę czy dwie. A ja i tak muszę dobiec w założonym czasie 3.45 – opowiada Łubian.

Nowa trasa dzięki małej liczbie podbiegów jest bardzo szybka, dlatego organizatorzy liczą, że padnie wiele rekordów. Główna nagroda, volvo XC60, przypadnie zawodnikowi, który będzie nie tylko pierwszy na mecie, ale i pobije rekord Polski (2:09.23 u mężczyzn i 2:26.08 u kobiet).

Tegoroczny maraton jest jednocześnie memoriałem Piotra Nurowskiego, prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Dlatego rozpocznie się w niedzielę punktualnie o godz. 8.41 i 33 s.

Zobacz też

Brak powiązanych artykułów

Aby komentować artykuły musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się teraz.

(1) Komentarze - Goń „zająca”przez 42 km
  • Rozumiem,że w Warszawie nagrody są takie same dla mężczyzn i kobiet? Bravo i dzięki.