Dwulatki jedzą za słono i za słodko

Monika Górecka-Czuryłło/Życie Warszawy | 08.10.2011
Dodaj swój komentarz Liczba opinii: 0

Tylko 45 proc. małych dzieci ma prawidłową masę ciała – tak wynika z badań przeprowadzonych przez Instytut Matki i Dziecka.

– My jesteśmy na etapie pizzy – mówi z uśmiechem mama niespełna dwuletniego dziecka.

– A mój mały je wszystko. To samo co my – mówi z dumą tata innego malca.

To ujęcia z filmu przedstawiającego wyniki  ankiety przeprowadzonej wśród warszawiaków. Pokazano je wczoraj podczas prezentacji pierwszych w Polsce badań dotyczących żywienia dzieci w drugim i trzecim roku życia.

Do badania wylosowano 400 maluchów z całej Polski. W sumie specjaliści z IMiD przeanalizowali 1200 ankiet, w których rodzice przedstawili jadłospisy  z trzech kolejnych dni, odpowiadali na pytania o sposób żywienia, a także podawali swoje wykształcenie i opisywali warunki życia.

Tadki podjadki

– Najbardziej prawidłowo są żywione dzieci w dużych miastach, wychowywane przez rodziców z wyższym wykształceniem – komentuje badania prof. Halina Weker, szefowa Zakładu Żywienia w IMiD.

Ale przyznaje, że całość wyników nie napawa optymizmem. Ponad 50 proc.  dzieci ma nieprawidłową masę ciała. Ona zależy przede wszystkim od sposobu odżywiania. – Częstym błędem, który może prowadzić do otyłości, jest zbyt częste spożywanie posiłków. Dzieci powinny jeść pięć razy dziennie. I nie podjadać – ograniczać spożycie batoników, chipsów, nawet owoców w nadmiernej ilości – tłumaczy Weker.

I dodaje, że jak wykazały badania, maluchy w tym wieku jedzą trzy razy więcej jabłek niż zalecają normy żywieniowe. O 90 proc. przekraczana jest norma soli, o 80 proc. cukru.

– Bo maluchy jedzą produkty dla dorosłych dosalane, dosładzane, z konserwantami. Różne pizze, fast foody  – tłumaczy prof. Piotr Socha z Instytutu Gastroenterologii w Centrum Zdrowia Dziecka.

Dodaje, że nawet  zawartość w diecie witamin i minerałów przekracza normy. – A rodzice jeszcze bez sensu podają maluchom zestawy witaminowe i dodatkowe suplementy diety – mówi Socha.

Badania ujawniły natomiast, że u 80 proc. dzieci zauważa się niedobór  wapnia i  witaminy D.

– Tę ostatnią powinno się podawać nie tylko  w pierwszych miesiącach życia – mówi prof. Socha.

Rodzinna tradycja

Ankiety pokazały, że prawidłowe odżywianie dziecka zależy nie tylko od przestrzegania sztywnych norm, ale od nawyków żywieniowych rodziny.

– Jeśli maluch na talerzu mamy widzi rybę, surówkę i ziemniaki, a nie widzi podjadania chipsów w czasie oglądania telewizji, to wykształci prawidłowe nawyki jedzenia – potwierdza Agnieszka Domańska, specjalista ds. żywienia w stołecznym Zespole Żłobków.

Przypomina, że zespół zorganizował specjalne warsztaty dla rodziców. Dietetycy zachęcali do samodzielnego przygotowywania posiłków z prostych produktów.  – Tak jak w naszych placówkach, gdzie np. kucharki same robią twaróg z mleka, zagniatają kluski – dodaje Domańska.

Profesor Socha potwierdza, że  najzdrowsze są produkty jak najbardziej naturalne.

– Jeśli już  chcemy korzystać ze słoiczków, to tylko z tych przeznaczonych dla dzieci w danym miesiącu życia –  dodaje profesor.

Zobacz też

Brak powiązanych artykułów

Aby komentować artykuły musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta, zarejestruj się teraz.